Sylwester w Zakopanem na nartach? Czemu nie!

Sylwester to taki wieczór, który wielu osobom kojarzy się z nieodłączną sukienką lub garniturem, szampanem, muzyką i ogólnie jakąś większą zorganizowaną imprezą lub balem no ewentualnie jakąś domówką. Ale czy Sylwester musi wyglądać wyłącznie tak? Czy nie można go spędzić w nieco innych warunkach i towarzystwie, a przy tym być zadowolonym z tego jak go spędzamy? Oczywiście, że można! Jeśli postanowisz spędzić Sylwestra jeżdżąc na nartach po oświetlonych stokach, to takie wspomnienia pozostaną w Twojej pamięci na długo. Czas zamienić karnawałowe stroje i domówki a wybrać się w Sylwestrową przygodę i tworzyć wspaniałe wspomnienia. Jakie są zatem zalety wybrania się w Sylwestra na narty i spędzenia go w Zakopanem?

Gubienie kalorii już od samego początku nowego roku

Ile osób przy okazji świąt czy też Sylwestra postanawia sobie schudnąć, więcej się ruszać, dbać o siebie? Teraz możesz zacząć dosłownie od samego początku roku – czy to nie budująca i motywująca do dalszego działania myśl? Jazda na nartach to w końcu doskonały trening, który nie tylko pomoże Ci spalić zbędną tkankę tłuszczową, ale także pomoże wyrzeźbić jędrne i twarde pośladki. A szusując na nartach nie jemy również aż tak ogromnej ilości kalorycznych przekąsek co na imprezie Sylwestrowej, a i pijemy zdecydowanie mniej alkoholu.

Poznanie nowych ludzi

Sylwester na stoku to wręcz idealna możliwość poznania nowych ludzi. W końcu temat do rozmów już jest – wspólna pasja. Na tego typu sportowo – rekreacyjnych imprezach panuje przyjazna i miła atmosfera, a to może okazać się być dobrą okazją dla zarówno dla singli jak i dla każdego kto chce powiększyć grono swoich znajomych.

Noc jest długa a atrakcji wiele

Wybierając się na narty nie oznacza to, że tam właśnie spędzisz całego Sylwestra – w górach wszystko masz blisko, czemu by więc nie pójść do sauny po męczących zjazdach i tam nie zrelaksować się z lampką szampana? A może potańczyć do góralskiej karczmy? Po wyczerpującym dniu spędzonym na stoku, dobrym pomysłem wydaje się być więc grzaniec, najlepiej w jakimś drewnianym domku przy kominku. Taka perspektywa po całym dniu na mrozie brzmi zachęcająco, czyż nie?